wtorek, 31 grudnia 2013

Sylwestrowy mani!

 

Hej dziewczyny!

Wszystkiego najlepszego w zbliżającym się 2014 roku! U mnie zapowiada się dość aktywny, na każdym polu ;) Mam nadzieję, że Wasz również. Obiecuję Wam, że w nowym roku odpowiem na wszystkie zaległe komentarze.
Jak zauważyłyście blog przeszedł mały lifting. Dojdzie jeszcze kilka rzeczy, tylko muszę dogrzebać się do kodów. Niby zmiany niewielkie (po drodze się rozjechało wszystko), ale ile roboty.

Chciałam Wam pokazać moje sylwestrowe mani. Co prawda nie jest to szał ciał, ale mi się podoba ;)
Na początku złapałam się za czarny lakier, potem za bordo i fiolet. W końcu stwierdziłam, a może niebieski? Tak rzadko go używam.

sobota, 28 grudnia 2013

Lakier Kobo, 33 Singapore- z czystej ciekawości


Dokładnie dlatego go kupiłam, z czystej ciekawości. 
Dawno temu miałam maskarę Kobo z której byłam zadowolona, dlatego postanowiłam zakupić jeden lakier na testy. Padło na 33 Singapore w cenie 10zł. Jest to odcień wielowymiarowy, coś na kształt tzw. benzynek. To co go odróżnia to brak szaro-metalicznego połysku, który widziałam w Essie.




Lakier zamknięty jest w poręcznej buteleczce i do tego ma wygodny pędzelek. Konsystencja lakieru jest dla mnie idealna, nie tworzą się smugi, ani skórki nie są zalewane. Sam kolor jest przepiękny i na pewno na dłuższych pazurkach będzie prezentować się znakomicie. Jednak sfotografowanie go graniczyło z cudem, którego nie osiągnęłam. Lakier bardzo szybko schnie. Trzyma się na moich paznokciach 5-6 dni, bez topu, co jest bardzo dobrym wynikiem. Jedyne co mi przeszkadza to widoczność na lakierze jak sunął pędzel, ale to się da zamaskować topem


Zdjęcia do tego postu mają już ponad 1,5 miesiąca, dlatego moje pazurki są takie krótkie. Również możecie się dopatrzyć zadartej skórki :( Ale nic to, teraz jest już dużo lepiej ;)

Podsumowując, podoba mi się ten lakier, za konsystencję, trwałość i nie przeciętność koloru. Po nim mam chęć wypróbować kolejne, ale do końca lutego dałam sobie bana na lakiery.

A Wy posiadacie coś z Kobo? Co polecacie?

czwartek, 26 grudnia 2013

Czwóreczka cieni Pink Smokey Eyes, Isa Dora



Hej dziewczyny!

Mam nadzieję, że się nie przejadłyście zbyt mocno wigilijnymi potrawami, a Wasze prezenty są takie jakie oczekiwałyście :)
Pozostając w świątecznym nastroju i postu ze świątecznym makijażem produktami IsaDory, chciałam dziś Wam powiedzieć kilka słów o świątecznej czwóreczce cieni tej marki. Mowa o Pink Smokey Eyes (nr 93). Jest to zestaw czterech iskrzących cieni, idealnych do świątecznego makeupu, lub stanowiących jeden z elementów makijażu oczu. 

Całość zamknięta jest w śliczną i trwałą kasetkę na zatrzask, dzięki czemu nie otworzy nam się w torebce. Dołączony jest do niej pacynka, który wbrew pozorom może nam się przydać, ponieważ wykonana jest z dobrej jakości gąbki. Nawet jeśli nie na co dzień, do rozcierania cieni na wyjeździe będzie jak znalazł ;) 


Same cienie stanowią ciekawy komplet, którym możemy wykonać podstawowy i jednocześnie szalony makijaż oczu, pamiętając o dodatkowym cieniu bazowym. Chętnie bym widziała w tej palecie chociaż jeden matowy odcień czy to bieli czy różu, wtedy byłby to zestaw idealny. Cienie możemy łączyć w na prawdę fajne zestawy. Od delikatnego rozświetlenia, po mocny wieczorowy smokey. Ich trwałość na bazie jest na prawdę dobra. Makijaż z poprzedniego posta, trzymał się przez 6h w niezmienionym stanie, aż do wieczornego zmycia. Pewnie trzymałby się dużo dłużej.


Chciałabym Wam pokrótce opisać każdy odcień:
  • biały- cień dość suchy, który najlepiej współgra z pacynką, lub z pędzlem ale na mokro. Przepięknie się mieni dzięki ciepłym wielokolorowym drobinkom. Przypomina śnieżno biały rozświetlacz.
  • różowy- cień miękki, dobrze się nakłada na pędzelek. Odcień świetlisty, ale bez brokatu. Dla mnie to przepięknie odbijający lekko perłowy odcień, choć nie nazwała bym go całkiem perłą. Dla niego siedzi mi w głowie określenie frost lustre, zimny i odbijający światło. Królowa śniegu.
  • srebrzysty fiolet- mój najukochańszy, najwspanialszy i idealny cień. Mięciutki, idealnie rozprowadzający się po powiece i jedyny w swoim rodzaju. Jak jego poprzednik, określiłabym go jako świetlisty lustre, choć mocniej na pigmentowanym. Nigdy nie spotkałam się z tak ślicznym fioletem, który dawałby połysk nie będąc przy tym jednocześnie nie tandetnym.
  • czerń z granatowymi drobinkami- to nie jest typowa ciemna czerń. Jest to szarawa czerń z drobinami. Bardzo dobry odcień właśnie do bezpiecznego smokey (bez zrobienia sobie przy tym dużej krzywdy, za dużą ilością czarnego cienia). Cień ma taką samą konsystencję jak różowy odcień.
 Jeszcze nie do końca opanowałam fotografowanie swatchy nowym nabytkiem, ale w razie czego wszystkie cienie połączone są TU i pokazane na powiekach.

Takim zestawem jesteśmy w stanie zrobić wiele, zarówno solo, jak i łącząc z innymi posiadanymi cieniami. Jeśli ją spotkacie, koniecznie zmacajcie i dajcie znać jakie są wasze wrażenia.

Buźka!


środa, 18 grudnia 2013

Oszałamiająca Magnetic Nude MAC

MAC przedstawia kolejną serię produktów z serii Magneti  Nude
W jej skład wchodzi kilka produktów z Exstra Dimension. Jest to zawsze jedna z najszybciej rozchodzących się serii limitowanych.

Migoczący metalik w naturalnych odcieniach to definicja zimowego bogactwa. Skóra promienieje dzięki pudrowi Extra Dimension Skinfinish. Z pomocą cieni Extra Dimension Eye Shadow uzyskamy metaliczny efekt smoky eye. Fluidline lśni na oku jak stalowy dotyk, zaś tusz Opulash zapewnia mocne wykończenie makijażu. Rumieńców doda róż Extra Dimension Blush, szminka i błyszczyk są subtelne, ale sexy. To wygląd naturalnie magnetyczny! Do aplikowania makijażu dostępne są dwa pędzelki: 128 Split Fibre Cheek Brush oraz 235 Split Fibre All Over Eye Brush.

W skład limitki wchodzą:

wtorek, 17 grudnia 2013

Zmiany w obserwowaniu blogów

Na blogerze padł blady strach. 
Tak bardzo przez Nas pielęgnowani obserwatorzy, którzy sprawiali nam ogromną radość, 
przestają najprawdopodobniej istnieć. Mam nadzieję, że to tylko awaria, 
ponieważ cieszyłam się z każdego osoby, która dołączała do Bazarku

Dlatego chcę Wam przypomnieć, że możecie mnie obserwować również przez:


 Mam nadzieję, że obserwatorzy wrócą. Jeśli nie, będzie trzeba się z tym pogodzić :(

Co Wy myślicie o "siłowych" zmianach google?


EDIT

Już działa, ale chyba powoli trzeba się będzie przestawić na inny odbiór.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

RiRi Woo! Mega czerwień!


Dziś Wam chciałabym pokazać lakier w którym jestem zauroczona. Jest to odcień RiRi Woo z najnowszej kolekcji (tu pisałam o niej). Dla mnie jest to czerwień idealna! Stonowana, z lekko malinowym odcieniem, w sam raz na randkę lub świąteczny mani :) MAC opisuje go jak matową czerwień.

Lakier nakłada się szybko

niedziela, 15 grudnia 2013

Dwa beznadziejne zmywacze...

Zbierałam się w sobie dość długo, żeby Wam napisać o tak wielkich bublach jakich dawno nie dane było mi używać. Od zmywacza wymagam żeby zmywał lakier, nic więcej. Nie musi pachnieć, mieć olejków i innych cudów. Oczywiście miło jest jeśli je ma, ale wtedy nie powinien tracić głównej właściwości, do której jest przeznaczony.

I tu pojawiają się Ci dwaj
Delia i Eveline


Może zacznę od Eveline

sobota, 14 grudnia 2013

Vanille CollectOR Yves Rocher szuka nowego domku i recenzentki :)


Dziewczyny, tym razem do zrecenzowania jest rozświetlający balsam Vanille CollectOR Yves Rocher, o przecudownym zapachu świątecznej ostrej wanilii. Jego pojemność to 400ml.

Tak jak ostatnio, zgłoszenia przyjmuję w komentarzu pod postem.
Jeśli nie prowadzicie bloga, zostawcie mi dodatkowo swój mail w zgłoszeniu. 
Zgłaszać możecie się do niedzieli (15.12.2013).
We wtorek na facebooku napiszę do kogo poleci balsam.

Są chętne?


piątek, 13 grudnia 2013

100 sklepów Yves Rocher w Polsce oraz limitowane nowości.


Ponad tydzień temu miałam okazję uczestniczyć w bardzo ważnym wydarzeniu dla marki oraz pracowników Yves Rocher. Mianowicie firma świętowała setny sklep na terenie Polski. Z tej okazji uroczystość odbyła się w pierwszym salonie, który swoje miejsce ma na ulicy Chmielnej w Warszawie.

czwartek, 12 grudnia 2013

Mój makijaż produktami IsaDory na Święta 2013


Zastanawiałam się jak pokazać Wam trendy w makijażu jakie przedstawia IsaDora na Święta 2013. Dokładniej chodzi o paletkę cieni, kredkę oraz błyszczyk. Postanowiłam, że pokażę Wam mocniejszy, wieczorowy makijaż oczu tymi produktami oraz kilkoma innymi z ich oferty.

środa, 11 grudnia 2013

Igraszkowo po raz drugi :)

Igraszki Kosmetyczne, które prowadzą Patrycja, Gosia i Ela, doczekały się drugiej i na pewno nie ostatniej edycji. Tym razem spotkanie odbyło się w siedzibie jednej z firm, a mianowicie Gold Water Blue. Myślałam, że tam nie trafie, serio. Ja sobie, mapa google sobie i to już nie pierwszy jej raz!

W każdym razie dotarłam i bardzo się z tego cieszę. Pierwsze co to oczywiście zdjęcia, ale jakie. Każdy mógł za pozować ze swoją tabliczką :)

wtorek, 10 grudnia 2013

Cienie i tusz z kolekcji Fun Night, Bell


Dziś do drogerii weszła świąteczno-sylwestrowa kolekcja Bell. W jej skład wchodzą:
  •  brązujaco-rozświetlający puder sypki do twarzy i ciała (16,40zł) 
  • wielokolorowe cienie do powiek (19,60zł)
  • wydłużająco-podkręcający tusz do rzęs (15,60zł) 
  • lakiery do paznokci „efekt lustra” (12,50zł) 
Ja z tej kolekcji mam dwa produkty. Mianowicie wielokolorowe cienie do powiek Multi Eyeshadows oraz tusz wydłużająco-podkecający Party Effect. Używam ich od około 2 tygodni i mogę Wam je pokrótce przedstawić.

Może najpierw kilka słów zestawie cieni.

Garnier, Youth Radiance 25+ w walce ze zmarszczkami!



Niedawno Garnier wypuścił na rynek kremy przeciwzmarszczkowe przeznaczone dla różnych przedziałów wiekowych, takich jak 25+, 35+, 45+ i 55+. Ja wybrałam sobie zestaw dwóch kremów,  na dzień i na noc z serii 25+. Poczułam się zaintrygowana, szczególnie że obserwuję co raz częściej zmiany jakie następują na mojej buźce. Cóż ma się te 25+ ;) A poważnie, o buźkę warto dbać zawsze i tyle się trąbi żeby zawczasu dobrze ją pielęgnować. Moja babcia od zawsze używała kremu przeciwzmarszczkowego na noc i oliwkowego na dzień i mając obecnie 70lat jej buzia jest nadal sprężysta i w miarę gładka. Porównując do innych kobiet w tym wieku, wygląda jakby się naciągała :P

środa, 4 grudnia 2013

Club i Naked Lunch MAC czyli moje małe Mikołajki :)


Hej dziewczyny!

Ten tydzień jest u mnie dość zabiegany :( Planowałam dla Was kilka postów, ale nie miałam czasu żeby ich napisać. Obiecuję poprawę, bo lakiery to się same nie pokażą. Szczególnie, że już mam aż 5 recenzji z nimi związanych.

sobota, 30 listopada 2013

IsaDora, co by tu wybrać :)


Chciałam Wam pokazać, co dostałam od IsaDory, a dokładniej od Eweliny.
IsaDorę znam  i uwielbiam za kredki Twist-Up Metallic. To był pierwszy produkt jaki kupiłam z ich asortymentu. Dziś Wam pokazuję cukieraski jakie weszły w skąd mojej paczki.

Jest to:
poczwórne cienie Quartet Pink Smokey Eyes
lakier Wonder Nail w odcieniu 775 Angel Wings
nawilżający błyszczyk 39 Pink Diamond
metaliczna kredka do oczu Twist-Up w odcieniu 47 Pink Diamond

Pierwsze macanie już się odbyło i jest na plus :) Igraszkujące dziewczyny będą mogły podziwiać Angel Wings na moich paznokciach. Kiedy to czytacie, ja właśnie jestem na kolejnych Igraszkach Kosmetycznych i szaleję z radości na widok wszystkich buziek :)


A teraz pytanie do Was!
Co z tej IsaDorowej paczuchy chciałybyście zobaczyć jako pierwsze?

Buźka!



wtorek, 26 listopada 2013

CC Illuminating fundation od Gosh


Dziś szybciutko o kremie/podkładzie. Jak dobrze wiecie podkładów mam sporo, ponieważ to moja ulubiona cześć kolorówki (zaraz po cieniach). Na spotkaniu blogerek otrzymałam w paczuszce właśnie ten produkt ze zdjęcia. Jest to CC Illuminating Foundation marki Gosh.

sobota, 23 listopada 2013

Color Boost nr 01 i 02 od Bourjois


Długo się nosiłam z zamiarem kupna kredek do ust. Trafiłam na fajną promocję i postanowiłam kupić kilka na próbę. Pierwszy wybór padł na Bourjois Color Boost. Dlaczego?

czwartek, 21 listopada 2013

Mineral Concealer nr NC20, MAC


Dziś chce Wam pokazać korektor, którego używam od ponad pół roku. Już na początku wakacji miałam Wam go przedstawić, ale co się odwlecze i takie tam ;) Przedstawiam Wam mineralny korektor firmy MAC w odcieniu NC20.

środa, 20 listopada 2013

Tisane mój KWC na mroźne dni!


Balsam do ust Tisane firmy Herba Studio jest to mój ulubieniec ostatnich trzech lat i nikt mi nie wmówi, że Carmex jest lepszy, o nie! Miałam dwa podejścia do Carmexu. Pierwsze w słoiczku, drugie truskawkowe  w sztyfcie i mam uraz.

poniedziałek, 18 listopada 2013

Mój ulubieniec ostatniego roku czyli Healthy Balance od Bourjois


Niedawno pokazywałam Wam moje zakupy kosmetyczne. Wśród nich ponownie znalazł się puder Bourjois Healthy Balance w odcieniu 52 Vanilla
Puder ten kupuję regularnie od kiedy jest dostępny na naszym rynku. Jakiś czas temu (rok albo więcej) wszedł szturmem do drogerii i wiedziałam, że będzie mój. Jego starsi bracia czyli podkłady Healthy Mix, Healthy Mix Serum oraz korektor Healthy Mix, u mnie sprawowali się i sprawują  nadal znakomicie, więc dlaczego i on nie miałby znaleźć u mnie ciepłego i przytulnego domku ;) Ale ale po kolei.

niedziela, 17 listopada 2013

Catrice Rocking Royal- nowa kusząca limitka


Lubię Catrice przede wszystkim za świetnej jakości cienie i pomadki. Dziś Wam chcę pokazać ich nową limitkę. Informacje pochodzą z ich strony.

Projekty łączące wyrafinowany krój z wystawnymi, ozdobnymi, ciężkimi tkaninami. Tkane złotem szaty i wspaniałe suknie z kryształkami z elementami rock-chic. Limitowana edycja Rocking Royals to prawdziwe źródło inspiracji. Styl współczesnych trendsetterek. Księżna Kate jest tak samo ikoną mody jak gwiazdy rocka, czy znane celebrytki  - “it girls” naszych czasów. Królewskie bogactwo i rockowe elementy będą obecne w  Limitowanej Edycji CATRICE “Rocking Royals” już tej  zimy 2013. Odcienie złota, fuksja, królewski błękit i szmaragd podkreślają ten modny styl. Efekty są tak wszechstronne jak same kolekcje: metaliczne cienie do powiek, aksamitne matowe pomadki, połyskujące pudry i paznokcie z efektem 3 D. Zapraszamy do odkrycia Rocking Royals – by CATRICE

RiRi ♥ M·A·C- nowa limitka na grudzień

Najnowsza współpraca Rihanny z MAC zaowocowała powrotem RiRi Woo, wraz z dwiema nowymi pomadkami o kolorach: Pleasure Bomb i Bad Girl RiRi. Znajdziemy tu również

piątek, 15 listopada 2013

Nowości Bell- dwa lip tinty i cień. Moja opinia.


Dziś chce Wam zaprezentować jesienne nowości Bell.
Otrzymałam je od marki w ramach podziękowania za opisanie podkładu Lumi, który przypadł mi do gustu i króluje w moim codziennym makijażu. Kosmetyki mam od jakichś 2-3 tygodni i w końcu chce Wam o nich trochę opowiedzieć.

czwartek, 14 listopada 2013

Balsamy BBW czy są warte inwestycji?


Dziś przychodzę do Was z opinią o balsamach do ciała Bath&Body Works
Przez rok przewinęło mi się ich wiele, zarówno tych dostanych od marki, jak i kupionych przeze mnie. Tę gromadkę, którą tu widzicie, obecnie znajduje się w moich balsamowych zbiorach. Tak naprawdę nie jestem fanką balsamów, irytuje mnie ich wsmarowywanie i potrzeba wiele żebym chciała jakiś użyć i czerpać z tego przyjemność. Jedyne marki, które mnie do siebie przekonują w tej kwestii to BBW i Lumene.

środa, 13 listopada 2013

Bobbi Brown na święta 2013

źródło

Widziałyście już najnowszą edycję na święta od Bobbi Brown?
Nigdy wcześniej o nim nie pisałam, ale ta limitka mnie na tyle zachwyciła, że postanowiłam Wam o niej wspomnieć na blogu :) 

wtorek, 12 listopada 2013

Zakupowy haul w SP :D

Dziewczyny, wiecie że haul po polsku oznacza łup? 
Ja właśnie z ciekawości sprawdziłam w słowniku ^^
Dziś Wam chcę pokazać moje haule a raczej łupy z SuperPharm, podczas promocji -40% na kolorówkę. Sklep okrążyłam 3 razy zanim cokolwiek wybrałam. Poszłam głównie aby przejrzeć szafę Bourjois i kupić sobie coś dobrego od nich. Nie wiecie o tym, bo nie pokazywałam na blogu tej marki, ale od kiedy zaczęłam stosować już na poważnie kosmetyki i kompletować kolorówkę to królowały w niej podkłady, tusze i róże tej marki. Dlatego mam do niej sentyment i ciągle do niej wracam.
No dobra przejdźmy do tego co kupiłam ;)


niedziela, 10 listopada 2013

Tańszy sposób na satynowe dłonie jak od Mary Kay


Hej dziewczyny!
Podczas spotkania blogerek jedną z prezentujących się marek była Mary Kay. Panie wykonały nam zabieg satynowych dłoni w trzech krokach. Pierwszy to nałożenie kremu, był to jakby wosk. Szybkim rzutem oka zobaczyłam skład w którym była parafina. Drugim krokiem był peeling, który należy stosować aż stanie się suchy i sypiący. Następnie zmywamy i nakładamy krem. Cena takiego tria to 149zł. Pomyślałam sobie, że spróbuję odtworzyć taki zestaw w domu, z tego co aktualnie posiadam.

piątek, 8 listopada 2013

Divine Night MAC swatche kredki, linera i błyszczyka


Dziewczyny, dziś Wam chciałam przedstawić najnowszą kolekcję MAC Divine Night, którą możecie kupić od listopada w salonach firmowych oraz na stronie internetowej
Nie będzie to pełna recenzja, ponieważ kosmetyki mam dopiero od 4 dni, ale chce Wam opisać moje pierwsze wrażenia, póki jeszcze wszytko nie zostało wykupione. Limitki MACa jak wiecie rozchodzą się zawsze jak świeże bułeczki i czasem już następnego dnia nie ma możliwości dostania danego różu, skinfinisha czy cieni. Oprócz tego warto wiedzieć w co zainwestować, a co można sobie spokojnie odpuścić.

środa, 6 listopada 2013

Warsztaty w chmurach czyli Estee Lauder i inni :)


Niedawno miałam okazję a zarazem zaszczyt uczestniczyć w warsztatach kosmetyczno-perfumeryjnych zorganizowanych przez Agatę z Beauty Icon, Dorotę z Olfaktoria oraz Marcina z Nez de Lux. Ja oczywiście byłam z teamu Agaty, dzięki które między innymi zaczęłam tak naprawdę przygodę z blogowaniem. Warsztaty dla mnie były owiane tajemnicą. Nie dopytywałam co będzie, jakie marki wystąpią etc. Chciałam żeby była to dla mnie niespodzianka.

wtorek, 5 listopada 2013

Shining bright like a diamond with MAC


I knew that we’d become one right away
Oh, right away
At first sight I felt the energy of sun rays
I saw the life inside your eyes

Słowa piosenki RiRi pasują mi idealnie do kosmetyku, które chce Wam dziś pokazać. Przedstawiam Wam rozświetlacz (coloure base) w odcieniu Diamonds. Jest to świetlista baza, którą możemy stosować pod makijaż jak i na, jako rozświetlacz. Ja nakładam ją właśnie w ten drugi sposób.
Odcień bazy jest ciężki do określenia, jest to połączenie brzoskwiniowych, złotych i odrobiny srebrnych drobinek. Baza znajduje się w pięknym złotym opakowaniu sygnowanym różowym podpisem RiRi. Nie spodziewałam się, że na żywo będzie prezentować się tak pięknie.

poniedziałek, 4 listopada 2013

VI spotkanie warszawskich blogerek czyli ...

... nagadałyśmy się, pośmiałyśmy i wypróbowałyśmy menu knajpy Kava i Vino.

Niedawno czyli jakieś półtora tygodnia temu wraz z 16 dziewczynami spotkałyśmy się aby zacieśniać blogerskie więzi i poznać nowe buzie, znane jedynie wcześniej z internetów. Oczywiście z częścią dziewczyn spotykam się prywatnie, ale raz na jakiś czas jest okazja poprzebywać w licznym, roześmianym i uśmiechniętym gronie.

Organizacji tym razem podjęła się Paula z Basket Of Kisses i Sylwia z Lacquer-maniacs. Bardzo im dziękuję za zaproszenie. Lokal wybrały dziewczyny fantastyczny. Dobre jedzonko, kawy i ciasta czyli to co wszystkie lubimy najbardziej ;) Do tego w moim najbliższym gronie siedziała Gray i Marta- się działo :P

Bawiłyśmy się świetnie. W końcu poznałam Bellitkę i Iwetto :) Więcej nie mam co Wam opowiadać i powielać treści, które już krążą po blogach i na pewno widziałyście obszerniejsze relacje ;) Jeśli jednak nie, to zapraszam Was do Pauli, która wszystko ślicznie opisała KLIK. Ja Wam tylko wrzucę kilka zdjęć autorstwa Marty (Make-Up Today, M-art Studio) z uśmiechniętymi, rozgadanymi pysiami.



sobota, 2 listopada 2013

Wyprzedaż blogowa

Ruszyła właśnie zakładka blogowa z wyprzedażą :)


http://bazarekkosmetyczny.blogspot.com/p/wyprzedaz.html

czwartek, 31 października 2013

Bardzo dobry szampon od Garnier


Po dwóch miesiąca używania, właśnie mój ukochany szampon dobił do dna :( Dlatego dziś chce Wam o nim trochę opowiedzieć. Mój cudak to Garnier Fructis Goodbye Damage. Jego cena waha się od 10zł za małą butelkę do 14zł za dużą. Jest to szampon do włosów bardzo zniszczonych z rozdwojonymi końcówkami. 

Co mówi o nim producent:
Szampon wzmacniający o zniewalającym zapachu i kremowej konsystencji, która błyskawicznie zmienia się w przyjemną pianę.
Całkowicie nowa formuła wzbogacona została o Keraphyll i olejek z owoców amli. Jej sekretem jest podwójne działanie: wypełnianie ubytków włosa od wewnątrz i uszczelnienie włosów od zewnątrz. Dzięki temu włosy są wzmocnione od środka oraz lśniące i gładkie na całej długości.
Szampon Fructis Goodbye Damage zawiera Keraphyll i olejek z owoców amli. Twoje włosy mają wypełnione ubytki od wewnątrz i są uszczelnione od zewnątrz. Dzięki temu włosy są wzmocnione od środka oraz lśniące i gładkie na całej długości.
Cofnij w 1 tydzień niemal rok uszkodzeń włosów!
10x mocniejsze włosy na całej długości
4x mniej rozdwojonych końcówek

Szampon jest zamknięty w ładnym i poręcznym opakowaniu. Podoba mi się pomarańczowy kolor butelki, dzięki któremu widzę go od razu na półce w łazience. Wierzcie mi na półce mam bardzo dużo różnych żeli, szamponów, odżywek etc. i czasem potrzebuję chwili żeby rozgarnąć ten tłok i wybrać właściwy produkt. Szamponu używałam przez prawie dwa miesiące z tygodniową przerwą na wypieranie włosów z farby szamponem przeciwupieżowym. 
Szampon ładnie pachnie, typowo Garnierowo czyli owocowo z  nutami kwiatów. Jego konsystencja jest odpowiednia i wystarczy mała ilość do umycia włosów. Pieni się bardzo dobrze i tak samo spłukuje, nie plącząc przy tym włosów. Po wysuszeniu włosy są nawilżone i zdyscyplinowane. To co podoba mi się najbardziej to jak one ślicznie po nim lśnią i pachną, niebo! Również ich nie obciąża, co przy mocno przetłuszczających się włosach jest dla mnie bardzo ważne. Zauważyłam również, że mniej mi wypadają ale to raczej zasługa całkowitej zmiany pielęgnacji włosów, o której kiedyś Wam opowiem. Co do opisu producenta o  cofnięciu w tydzień niemal roku uszkodzeń włosów, przesiałabym to przez grube sito i potraktowała jako chwyt marketingowy.
Osobiście polecam ten szampon do włosów, ponieważ na mnie działa rewelacyjnie i co ważne, jak przy innych produktach myjących Fructisa, nie wywołuje u mnie łupieżu!


Jestem bardzo zadowolona z tego szamponu i czekam na promocję alby kupić kolejną sztukę. Tym razem już w dużej butli :)

A Wy znacie produkty Garnier Fructis? Co o nich sądzicie?

środa, 30 października 2013

Zostań testerką korektora BB Gosh!


Dziewczyny podczas ostatniego spotkania blogerek urodowych w Warszawie otrzymałam BB korektor Gosha w odcieniu medium. Niestety to nie jest mój kolor, a bardzo chciałabym Wam go pokazać na blogu. Dlatego szukam testerki, która ma ciemniejszą karnację skóry i podjęłaby się przetestowania tej paletki. Następnie opisałaby ją na moim blogu (bez konieczności robienia zdjęć). Czas przeznaczony na testy i opis produktu będzie do ustalenia już po wyłonieniu testerki indywidualnie. Zgłoszenia przyjmuję tylko od moich stałych czytelniczek i komentatorek.

Jeśli chciałybyście przetestować ten korektor i macie cerę nie tak bladą jak ja, wyraźcie w komentarzu chęć udziału oraz napiszcie swój adres e-mail
Czas na zgłoszenie to 7dni od dziś. W ciągu 3 dni wybiorę testerkę do której trafi BB.

Ten najciemniejszy kolor w palecie to złoty rozświetlacz.

Zapraszam!

sobota, 26 października 2013

Rewelacyjny podkład Bell!


Jak już Wam ostatnio wspominałam, przeprosiłam się z marka Bell i zaczęłam się z nią na nowo zapoznawać. Nastąpiło to jakoś na początku wakacji, kiedy wybrałam się na ich pokaz dla studentów Almameru. Wizażystka tak pięknie pomalowała trzy Panie, że nie potrafiłam wyjść z podziwu. Jak to tak ładnie i Bell? A jednak. Od tego czasu na kolanach wróciłam do tej marki. W taki oto sposób stałam się posiadaczką podkładu Bell z serii Illumi Corrector, a dokładniej produkt to Lightening Skin Perfection. Wybrałam fluid w odcieniu 02 Beige. jego cena to ok. 16zł za 30g, taniocha!

Jest to trwały fluid rozświetlająco-korygujący, który ma za zadanie zakryć lekkie niedoskonałości oraz rozświetlić cerę zdrowym blaskiem.

To co mi się w nim podoba to dozownik, dzióbek dzięki któremu łatwo jest nałożyć fluid zarówno na rękę, twarz lub pędzelek. Fam fluid pachnie kwiatowo, bardzo przyjemnie. Na buźkę nakłada się go bardzo szybko i nie robi smug. Krycie można sobie stopniować od delikatnego (który ja stosuję) po mocny. Żeby Wam lepiej zaprezentować jego działanie nałożyłam go odrobinę więcej na twarz.



Co do jego właściwości. Podkład pięknie rozświetla twarz, jednocześnie pozostawiając ją matową. Ten sam rodzaj efektu co meteorki od Guerlain. Trzyma się na buźce cały dzień bez konieczności poprawek na nosie czy wokół ust. Nie trzeba nawet nakładać pudru do utrwalenia, sam znakomicie daje rade. Bardzo go lubię za to, że na buźce wygląda tak naturalnie jak druga skóra, tylko o wiele piękniejsza. same zobaczcie efekty.


 Jest to mój faworyt jeśli chodzi o lato i jesień. Niestety niedługo mi się skończy więc planuję lecieć po kolejną sztukę do drogerii :)

Jak Wam się podoba efekt jaki nim uzyskałam?
Buźka!

czwartek, 24 października 2013

Milion rzęs?


Dawno temu miałam tusz do rzęs od .... No właśnie, chyba nigdy nie miałam tuszu do rzęs od L'Oreala. Jakoś tak zawsze wychodziło, że sięgałam po ich inną markę czyli MaxFactor. W końcu po wielu latach stosowania różnych maskar użyłam Volume Million Lashes Extra Black.

Tusz zamknięty jest w eleganckiej czarnej tubce tubce, a przy otwieraniu wydaje charakterystycznie kliknięcie. Bardzo lubię ten dźwięk, ponieważ informuje mnie, że dobrze go wcześniej zakręciłam. Szczoteczka jest silikonowa. Kształt ma ciekawy, wydłużony lekki owal z dużą ilością cienkich włosków. Samego tuszu jest 9,2ml a jego cena to 30-50zł, w zależności czy trafimy na promocję.

Co mówi producent?
Nowa generacja maskary dla uzyskania efektu objętości miliona rzęs! Cudownie gęsty, bosko powiększony wachlarz rzęs.
Połączenie dwóch składników dla efektu miliona rzęs!

1. Szczoteczka „Milionizer” EXTRA BLACK: niezwykle gęsta szczoteczka dla efektu miliona rzęs.
2. Precyzyjny dozownik: optymalna ilość tuszu, bez nadmiaru, bez grudek.

 Rzeczywiście, tuszu nakłada się odpowiednia ilość, jednak na początku sam tusz dla mnie był za świeży przez co dość długo sechł. Po 3 tygodniach zaczął malować dokładnie tak jak chciałam i po tym już mogłam testować go do woli ;)

Tusz nakłada się sprawnie. Przy dwóch warstwach nie zlepia i nie robi grudek, dzięki właśnie tym gęstym rzęską na szczoteczce. Ładnie wydłuża i lekko podkręca moje liche rzęsy. Nie kruszy się ani nie niszczy rzęs. Trwa cały dzień, a czasem i całą noc ;) Jest na prawdę dobry. U mnie miliona rzęs nie robi, ale czego się spodziewać jeśli baza wyjściowa rzęsideł jest jaka jest, to i cudów nie będzie. Co do czerni, to ja nie widzę różnicy pomiędzy tuszami black a extra black. W teorii czerń jest jeszcze ciemniejsza, ale czy to aż tak widach, chyba nie. Zobaczcie zdjęcia jak prezentuje się na oku.



Podsumowując, tusz do rzęs L'Oreal ma ciekawą i dobrą szczoteczkę, która rozdziela porządnie włoski. Sam tusz się nie kruszy, nie robi grudek. Jeśli szukacie mascary, która da efekt za dnia bardziej wydłużonych i podkręconych rzęs bez dramatycznego looku, jednocześnie kusząc spojrzeniem to ten produkt jest właśnie dla Was :)

Miałyście jakąś mascarę od L'Oreal?
Buźka!