czwartek, 26 lipca 2018

Lekki puder Clinique - Blended Face Powder and Blush



Dobranie odpowiedniego prasowanego pudru do swoich potrzeb jest bardzo trudne, a dobranie sypkiego pudru to dopiero wyczyn! Mi się udało, choć łatwo nie było. Zakochałam się w Blended Face Powder And Blush marki Clinique.

Tego jedynego szukałam bardzo długo, testowałam wiele opcji, ale jakoś nie potrafiłam się przekonać do sypkiej formy. Wiecie, jest tego jakoś mało w opakowaniu, sypie się wszędzie gdzie nie trzeba, opakowanie nie jest szczelne i ogólnie jakoś tak mało poręczne. Na twarzy wychodzi mąka- bieli się i widać że się jest osypaną proszkiem.

I tak trwałam sobie w przekonaniu, że ta forma nie dla mnie, że przerasta to moje umiejętności … aż pewnego dnia, jakieś 4 lata temu, z czystej ciekawości i chęci posiadania czegoś „exclusive”, kupiłam w ciemno puder Clinique. Nie oszukujmy się, wzięłam go dlatego że był połowę tańszy (wyprzedaże w sklepie firmowym Estee Lauder) i miał pojemność aż 35 g, co wydało mi się zawrotną gramaturą jak na to co oferują inni producenci rzędu 5-15 g.


Najpierw kupiłam odcień 08 transparentny- jasny, lekko brzoskwiniowy odcień, a po 2 latach używania dokupiłam odrobinę ciemniejszy oliwkowy odcień 20 invisible. Dlaczego? Ano okazało się, że można zrobić puder, który będzie się stapiał z cerą, będzie lekki i nie będzie wszędzie migrował ze słoiczka. Do tego zapach jest niewyczuwalny, co dla mnie jest ogromnym plusem- mam złe doświadczenia w tej kwestii, wiele pudrów czuć gliną i przez to nie jestem w stanie ich używać. Proszek jest tak drobno zmielony, że nie wyczuwam go na skórze, a działa. Dobrze utrwala makijaż, a sam mat nie jest płaski. Sam słoiczek jest szczelny i nie ma obawy, że coś mi się wysypie. 
Jedynie co mi się nie przydaje to dołączony pędzelek, taki tam gadżet na wszelki wypadek, choć dla mnie odrobinę za mały i za twardy, jak na obsługę sypkiego pudru- ale może nada się do różu w razie w.

  

Jakby się komuś nie chciało czytać, to podsumuję. Bardzo wydajny, drobno zmielony puder, który ładnie się stapia z cerą, nie bieli, nie jest wyczuwalny na skórze i daje korzystny efekt lekkiego matu.


A Wy jakiego sypańca używacie?


6 komentarzy »

  1. Ja mam aktualnie by Nanda biały-transparentny, ale nie robi mąki, i bananowy z Ben Nye, ale ten ma dla mnie za żółty kolor, w sensie jest za ciemny dla mojej cery ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, banan z BN jest zbyt żółty. Mam chyba jeszcze jakąś odsypkę tego cudaka- z lat jego popularności.

      Usuń
  2. Przeczytałam :) Zaciekawiłaś mnie nim. Jestem wciąż w trakcie poszukiwania odpowiedniego dla mnie pudru sypkiego i póki co nic mi w 100 % nie odpowiada. Spróbuję więc przy okazji z Clinique :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I cena do gramatury nie wychodzi aż tak strasznie. Podobno fajny jwst z Laury Mercier ale kosztuje więcej.

      Usuń
  3. Musze sie z nim zapoznac, sama bardzo lubie RCMA :D

    OdpowiedzUsuń

Podziel się swoją opinią.